Mam takiego kolegę, którego absolutną obsesją są dachy i dekarstwo ogólnie pojęte. To jest szaleństwo, naprawdę. To jak on uwielbia dachy to jakieś absolutne wariactwo i wszyscy to wiedzą. Ciągle o nich mówi, nie może przestać, nawet w sytuacji, w której wszyscy zwracają mu na to uwagę i, dajmy na to, odchodzą od niego, żeby nie słuchać już o tym. To trochę smutne, przyznaję i bez wątpienia przydałaby mu się jakaś naprawa. Wiecie, jakiś proces naprawczy, terapia, cokolwiek. Mógłby tam pochodzić przez tydzień, miesiąc, może rok i być może by mu to minęło. Kto wie? Ja nie wiem. Taka naprawa pokrycia dachowe Poznań mogłaby być dobrym pomysłem. Postanowiłam, że powiem o tym jego żonie. Pomyślałam, że może ona coś na to poradzi, że znajdzie jakieś rozwiązanie, cokolwiek. Ubrałam więc bury, kurtkę, poprawiłam włosy, złapałam parasolkę (bo mamy listopad i deszcz uderza rytmicznie o dachy domów) i wyszłam z mieszkania. Musiałam jechać do żony mojego kolegi autobusem numer trzysta czterdzieści osiem, bo mój samochód niestety czekała naprawa po tym, jak ostatnio wlałam do niego zły rodzaj paliwa. Od tamtej pory postanowił nigdy więcej nie odpalić. Ale przecież nikt mi nie powiedział, że samochodu na benzynę nie tankuje się gazem.